Artykuły z tej kategorii

Żyrardów, to niewielkie miasto, liczące ok. 40 000 mieszkańców, zlokalizowane niecałą godzinę jazdy samochodem od Warszawy. Do Żyrardowa można też dojechać pociągiem. Jeśli wsiądziecie w Warszawie na Dworcu Centralnym w pociąg pośpieszny, to dojazd do Żyrardowa zajmie zaledwie pół godziny.

Dojście z dworca kolejowego do centrum miasta, to 15-minutowy spacer. A komu nie chce się chodzić może skorzystać z rowerów miejskich (https://zyrardowskirower.pl/) i tym środkiem lokomocji przemieszczać się po mieście.

Historia Żyrardowa sięga XIXw., kiedy to został wybudowany jako osada fabryczna przy nowo powstałej fabryce, a z czasem przekształcił się w Europejską Stolicę Lnu. To rzecz zupełnie nietypowa, że najpierw powstała fabryka (1833r.), a dopiero potem wokół fabryki rozrastało się miasto.

Bardzo ważną postacią dla historii miasta był Philip de Girard. Był on dyrektorem technicznym fabryki, ale przede wszystkim wynalazcą. To on opracował taką metodę produkcji płótna lnianego, że nie mogła się z nim równać żadna inna fabryka w Europie. To także od jego nazwiska pochodzi nazwa miasta – Żyrardów.

Pierwsi właściciele fabryki, bracia Łubieńscy, Józef Lubowidzki i Karol Scholtx  zbankrutowali, a fabrykę przejął bank. Jednak już wkrótce (1857r.) cała inwestycja została przejęta przez Karola Hiellego i Karola Dittricha. To oni doprowadzili do rozkwitu fabryki i rozbudowy osady fabrycznej. W czasie swojego największego prosperity fabryka zatrudniała 8000 osób, dając zatrudnienie wszystkim rodzinom w mieście. Mieli oni dużo szczęścia. W szybkim rozwoju biznesu na pewno pomógł im  kryzys bawełniany po wojnie secesyjnej w USA. Len zyskał na popularności.

W 1845r. w Żyrardowie pojawiła się kolej parowa, a miasto otrzymało najszybsze połączenie z Warszawą i z Wiedniem. Dzięki kolei następował szybki rozwój miasta. Właściciele zwiększali zatrudnienie, unowocześniali maszyny, otworzyli sklepy w Warszawie, Rydze, Kijowie i Odessie. Wyroby z zakładów w Żyrardowie stały się marką znaną i cenioną głównie za jakość oferowanych wyrobów.

Ze względu na zabudowę miasta wykonaną z czerwonej cegły, miasto uzyskało przydomek czerwonego miasta. Ale nie był to jedyny powód. Drugim był fakt, że Żyrardów stał się miejscem w którym rozkwitły ruchy rewolucyjne.

 

Praca w fabryce była ciężka i słabo opłacana, a z tego rodziło się niezadowolenie robotników. To właśnie w Żyrardowie w 1883r. wybuchł pierwszy w historii masowy strajk na ziemiach polskich spowodowany obniżeniem wynagrodzenia. Był to strajk szpularek - pierwsze masowe wystąpienie na świecie zainicjowane przez kobiety. Zapoczątkowało je 245 kobiet. Nagle okazało się, że bez tych słabo opłacanych, zmęczonych kobiet pracować nie może prawie nikt, bo to szpularki przygotowywały motki z nićmi, którymi posługiwali się tkacze. Bez szpularek i oni nie mogli pracować. Podczas zamieszek, które wtedy wybuchły zginęły 3 osoby, ciężko ranne zostały 4 osoby – najmłodsi z nich mieli zaledwie 13 lat. Następnego dnia żaden robotnik ani robotnica z ośmiotysięcznego  zakładu nie stawili się do pracy. Rozzłoszczeni robotnicy  zdemolowali pomieszczenia fabryczne i powybijali okna w dyrektorskich willach. Ówczesny właściciel zakładu Karol Dittrich, który strajk postrzegał jako rażącą niewdzięczność robotników, obiecał spełnić postulaty strajkujących. Nie tylko przywrócił dawne stawki wynagrodzenia i wypłacił postojowe za wszystkie dni strajku, ale też  zobowiązał się skrócić czas pracy, nie wyciągać konsekwencji wobec strajkujących, skończyć z zatrudnianiem dzieci i zwolnić kilku najbardziej brutalnych dyrektorów.

 

Właściciele fabryki wybudowali niezbędne dla mieszkańców miasta instytucje społeczne tj. ochronkę dla dzieci, szkoły, szpital, przytułek dla starców, straż pożarną, łaźnię z pralnią, kościoły, domy kultury. To idealne miasto, tonące w zieleni robiło niezwykłe wrażenie na odwiedzających. Rozkwitające miasto przyciągało również wielokulturową społeczność, znajdującą tu zatrudnienie i swoje miejsce na ziemi. Obok Polaków mieszkali tu Niemcy, Czesi, Szkoci, Rosjanie oraz Żydzi tworząc barwny obraz tego niezwykłego miejsca.

 

Początek XX w. przyniósł  dalszą rozbudowę fabryki, m. in. o Nową Przędzalnię, jeden z pierwszych w świecie budynków żelbetowych. W 1916 r. Żyrardów uzyskał prawa miejskie. Dwudziestolecie międzywojenne przyniosło czasową nacjonalizację fabryki. Wraz z wielkim kryzysem nadszedł również trudny czas dla Żyrardowa. Po II wojnie światowej zakłady żyrardowskie uległy upaństwowieniu. Po transformacji, w 1997 r., zakłady upadły. Od 2004 r. trwa systematyczna i postępująca rewitalizacja osady fabrycznej i zabudowań fabryki, wraz z nadaniem im nowych funkcji.

 

Odwiedzając Żyrardów warto odwiedzić m.in. Muzeum Lniarstwa (http://www.muzeumlniarstwa.pl/) oraz zrobić lniane (i nie tylko) zakupy w przeuroczym Lnianym Zaułku (https://lnianyzaulek.com/production/pl) zlokalizowanym blisko Muzeum.

Ale nie samym lnem żyje człowiek. Dziś czynnych zakładów tekstylnych w Żyrardowie już nie ma. Natomiast, nie wiem czy wszyscy wiedzą, że to właśnie tutaj w słynnych zakładach Polmos Żyrardów produkowana jest wódka Belvedere, zarówno czysta jak i wódki smakowe. Wódka Belvedere  powstała w 1993 jako wódka zupełnie nowa, unikalna i wybitnie ekskluzywna. Zakład w Żyrardowie ma tradycje sięgające 1910r, a dziś należy do grupy Louis Vuitton Moët Hennessy. Od 2009r. Belvedere otrzymała ponad 45 nagród i wyróżnień, m. in. w 2014r. po trzy złote medale w najbardziej prestiżowych konkursach International Spirits Challenge (ISC) i Vodka Masters, dla „Najlepszego producenta wódki na świecie”. Przez ekspertów została uznana za pierwszą na świecie wódkę super premium – definiując standardy tej nowej kategorii najbardziej luksusowych wódek. Niestety na co dzień zakład nie jest udostępniany do zwiedzania. Jedynie od czasu do czasu otwiera swoje podwoje dla odwiedzających.

Spacerując po Żyrardowie zapewne natkniecie się na ławki ubrane w ozdoby zrobione na szydełku. Jest to dzieło Żurku, czyli Żyrardowskich Utalentowanych Rękodzielniczek Kulturalnych  (https://www.facebook.com/zurek2016/).

A kiedy już zmęczycie się spacerowaniem i zechcecie zjeść coś pysznego, zajrzyjcie do restauracji Szpularnia (https://www.szpularnia.net/) zlokalizowanej w pofabrycznym budynku przędzalni lnu. Jedzenie przepyszne. Z obsługą podobno bywa różnie, ale ja odwiedziłam to miejsce w czasach covidowych, więc mogłam tylko skosztować jedzenia na wynos, a z obsługą na miejscu nie miałam do czynienia. Nawet jeśli obsługa trochę zawiedzie, to smak potraw powinien to wynagrodzić.

Jeśli zdecydujecie się wybrać się do Żyrardowa i traficie na sprzyjające warunki pogodowe, to nie zapomnijcie zabrać ze sobą strojów kąpielowych, bo dzień możecie zakończyć nad Zalewem Żyrardowskim. Obiekt otwarty po rewitalizacji w 2018r., to miejsce gdzie znajdziecie strzeżone kąpielisko, piaszczystą i trawiastą plażę, wypożyczalnię kajaków i rowerów wodnych, plac zabaw dla dzieci, bezpłatny wstęp i parking (!). Jedyny problem … w upalne dni miejsce może być zatłoczone.

Żyrardów, to na pewno interesująca opcja na 1-dniowy wypad z Warszawy i myślę, że warto wpisać go na listę miejsc do odwiedzenia.

Jak to z polskim lnem było czyli spacerkiem po Żyrardowie.

04 listopada 2020

Anna Pawlina - przewodnik po Warszawie, pilot wycieczek