Artykuły z tej kategorii

Szkoci mają whisky, Francuzi koniak, Meksykanie tequilę, a Polacy mają …. wódkę. Polską wódkę. Jak to z wódką było? Kto pierwszy zaczął ją produkować? My czy Rosjanie? Dlaczego w średniowieczu Polacy częściej pili piwo niż wodę? Czy to prawda, że w 1915r.  miliony litrów wódki płynęły warszawskimi ulicami, a konkretnie jedną ulicą? Czy wiecie, że nie każda wódka wyprodukowana w Polsce może nosić miano „polskiej wódki”?

Na te i wiele innych pytań znajdziecie odpowiedź w Muzeum Polskiej Wódki zlokalizowanym na terenach dawnych zakładów Państwowego Monopolu Spirytusowego na warszawskiej Pradze. Jest to miejsce unikalne na mapie Warszawy, łączące burzliwą przeszłość praskich Szmulek z nowoczesnością, która coraz pewniejszym krokiem wkracza na dotychczas stare, obdarte, zniszczone, a nawet śmierdzące podwórza tego jedynego w swoim rodzaju zakątka miasta.

Historia tego miejsca sięga końca XIX wieku. Wtedy to okolice tzw. Szmulek owiane były złą sławą w całej Warszawie i była to „sława” zasłużona, bo tereny te zamieszkane były przez tzw. „element” trudniący się głównie kradzieżą, rozbojem oraz lekkiem prowadzeniem się.

I w takiem to właśnie miejscu w latach 1895-1897 wzniesiono dwie fabryki. Jedną był tzw. Monopol należący do Rosyjskiego Monopolu Spirytusowego, a drugą Rektyfikacja Warszawska wybudowana za pieniądze Warszawskiego Towarzystwa Oczyszczania i Sprzedaży Spirytusu.

Obydwa zakłady świetnie ze sobą współpracowały. Rektyfikacja Warszawska oczyszczała spirytus, który do zakładu dostarczano z lokalnych gorzelni. Z kolei Monopol z tego już oczyszczonego spirytusu produkował wódkę.

Interes szedł znakomicie. Pozwólcie mi tutaj zacytować Jarosława Zielińskiego, który w książce "Koneser, Ząbkowska i okolice" pisze tak: "Na początku XX w. warszawski skład skarbowy należał do największych w imperium rosyjskim. W 1905 r. jego obrót wynosił około miliona rubli, a w 1911 r. już 2,5 mln rubli. Wymusiło to zwiększenie produkcji polskiej części zakładu (z 1 mln do 2,5 mln wiader wysokoprocentowego alkoholu) i podniesienie kapitału akcyjnego do 900 tys. rubli. Wódka lała się dosłownie strumieniami. Na przykład w 1900 r. wypito jej w Królestwie Polskim 487 tys. wiader, w tym aż 430 tys. o mocy 57 proc. W Warszawie najbardziej przerażały w statystykach bite pod tym względem rekordy wśród młodzieży, nie wyłączając uczennic. Oczywiście rosyjskie sołdaty i czynowniki nie pozostawały w tyle. Przed 1914 r. produkowano aż 150 gatunków wódek i likierów".

Jednak nadszedł rok 1915. Wtedy to wycofujący się z Warszawy Rosjanie otrzymali rozkaz zniszczenia będącego na stanie wyprodukowanego gotowego do spożycia produktu. Cóż było robić? Nikt nie byłby w stanie wypić takiej ilości alkoholu. Dlatego zadecydowano o wylaniu całego zapasu do ścieków i jak mówi legenda miejska w tym dniu ulicą Ząbkowską przepłynęło (UWAGA!!!) …. 10 milionów litrów czystej wódki.

Oczywiście okoliczni mieszkańcy rzucili się czym prędzej ratować co się da nabierając doskonałego trunku w wiadra, miednice, garnki czy co tam kto miał pod ręką. A kto akurat nie miał nic pod ręką, kładł się na chodniku i pił prosto z tej niecodziennej „rzeki”.

Fabryka została ponownie otwarta po odzyskaniu przez Polskę niepodległości,  funkcjonowała także w czasie wojny i po jej zakończeniu. To tutaj produkowano słynną polską „Wyborową”, jeden z najlepszych produktów eksportowych epoki PRL. Tutaj także wymyślono wódkę Luksusową, ulubioną wódkę wszystkich żeglarzy i kierowców, bo jako jedyna była rozlewana do kwadratowych butelek.

Oczywiście z miejscem tym związanych są dziesiątki anegdot. Na przykład znany śpiewak operowy Wiesław Ochman mieszkający naprzeciwko fabryki do 1950r. opowiadał o sąsiedzie, który jeździł do pracy rowerem, choć miał jedynie przejść przez ulicę. No, ale rower był mu niezbędny, ponieważ w ramie tegoż roweru wywoził wódkę poza zakład.

Niestety zakład nie przetrwał polskich przemian ustrojowych i został zamknięty. Na szczęście znalazł się inwestor w postaci spółki BBI Development, który w 2006r. zakupił cały teren i rozpoczął jego rewitalizację. Muzeum Polskiej Wódki stanowi tylko część pierwszego lifestylowego centrum w Polsce, na który składają się Hotel Moxy Warsaw Praga, Muzeum Biżuterii, powierzchnie do wynajęcia na organizację eventów, restauracje, galerie sztuki, pasaż handlowy, biura oraz mieszkania typu loftowego. Na terenie Konesera działa też Campus Warsaw, pierwsza w Europie Środkowo-Wschodniej inicjatywa firmy Google, dedykowana wsparciu startupów.

Fenomen znaczenia wódki w polskim społeczeństwie jest nie do przecenienia. Przecież jeśli usłyszysz od kolegi „chodź na piwo”, to wiesz, że idziecie napić się piwa, pogadać o sporcie, może wspólnie obejrzeć mecz albo po prostu dobrze się zabawić. Ale gdy ten sam kolega mówi do Ciebie „Stary, chodź ze mną, muszę się wódki napić”, to wiesz, że Twój przyjaciel jest w nie lada kłopocie i to może być naprawdę ciężki wieczór.

Albo gdy ktoś inny opowiadając o zawiedzionym zaufaniu w stosunku do kogoś użyje zwrotu „A ja z nim wódkę piłem”, od razu otrzymujemy informację, jak bardzo został zraniony przez kogoś, kogo uważał za swojego przyjaciela.

Naprawdę polecam wizytę w Muzeum Polskiej Wódki, ponieważ tam poznacie historię i tajniki produkcji polskiej wódki, jej znaczenia dla przeciętnego Polaka. Przypomnicie sobie obyczaje towarzyszące piciu wódki. Oczywiście wizyta w muzeum nie byłaby pełna bez degustacji wysokoprocentowych trunków.

Na koniec pozwolę sobie przywołać kilka cytatów z Juliana Tuwima nt. alkoholu.

"Różnica między wielbłądem i człowiekiem – wielbłąd może pracować przez tydzień nie pijąc, człowiek może przez tydzień pić nie pracując."

"Dwa kieliszki wystarczą. Najpierw jeden, potem kilkanaście drugich."
"Nie odkładaj nigdy do jutra tego, co możesz wypić dzisiaj."

 

Muzeum Polskiej Wódki otwarte jest codziennie.

Szczegóły dotyczące wizyty w muzeum znajdziecie na stronie: https://muzeumpolskiejwodki.pl/zaplanuj-wizyte/

 

Muzeum Polskiej Wódki KONESER, Warszawa

06 lutego 2020

Anna Pawlina - przewodnik po Warszawie, pilot wycieczek